
W większości poradników oraz różnych mądrych ksiąg znajdziemy informację, że noworodek przesypia ok. 14-20 godzin. Zresztą, na słowo „noworodek” czy „niemowlę” natychmiast przed oczami jawi się nam słodko śpiący maluszek. Oczywiście, bywa że trafi się dziecię, które faktycznie dużo sypia i na dodatek zasypia samodzielnie w położonym w osobnym pokoju łóżeczku.
Jednak wielu świeżo upieczonych rodziców bardzo szybko dziwi się, że ich słodkie pociechy niechętnie sypiają, zwłaszcza z dala od mamy. Nawet jeśli już udaje się uśpić potomka i nie obudzi się podczas odkładania do łóżeczka, to i tak po jakichś pięciu, dziesięciu minutach, małe oczka otwierają się i słychać rozpaczliwy płacz. Zdesperowane mamy, które jednak czasem potrzebują chwili dla siebie, sięgają po wyżej wspomniane poradniki i trafiają między innymi na wskazówkę, że dziecię należy uparcie odkładać do łóżeczka zanim zaśnie.
Bardzo możliwe, że w wielu wypadkach stosowanie się do tego typu porad ma sens, gorzej, jeśli trafiła się wybitnie wrażliwa pociecha, której nie sposób utulić do snu i która posiada niebywale czuły detektor na obecność mamy i za nic w świecie nie chce jej opuścić. Niektórzy wówczas twierdzą, że po prostu dziecko nie potrzebuje snu, inaczej by przecież zasnęło, jednak nie do końca jest to prawda. Bardzo często dzieci mają problem z zaśnięciem z wielu powodów, tak na przykład są przemęczone (każdy dorosły zna ten stan, kiedy pada ze zmęczenia, a jakoś sen nie nadchodzi) albo nie czują się bezpiecznie, a otoczenie je rozprasza. (Warto nadmienić, że to, co jest dla niemowlaczka rozpraszające na dorosłego działać może całkiem przeciwnie i wręcz relaksować.)
Jak poradzić sobie z takimi drażliwymi maluchami radzi w swojej książce Harvey Karp. Cały pomysł opiera się na odtworzeniu środowiska, jakie panowało w macicy, bowiem przecież dziecię całe 9 miesięcy spędziło w bezpiecznym, przytulnym brzuchu mamy. Wbrew temu, co sądzi większość ludzi, macica nie jest cichym i spokojnym miejscem (takim, jakim bez wątpienia są obszerne łóżeczka dziecięce). Jak zatem wygląda pokoik w brzuchu mamy? Po pierwsze jest ciasno, po drugie głośno (!), po trzecie dość ruchomo. Dzieci w łonach matek najczęściej śpią, kiedy mama jest aktywna, czyli kiedy się porusza, wówczas bowiem kołysanie działa na nie kojąco. Budzą się, gdy mama kładzie się spać, albo pozostaje w bezruchu.
W porównaniu do ciemnej, hałaśliwej i ciasnej macicy łóżeczka dziecięce są przerażająco przestronne, nieruchome i ciche.
Jak zatem ułożyć do snu nadwrażliwego malucha?
- Ciasno otulić. Dobrze jest unieruchomić maluszkowi ręce, którymi zwłaszcza na początku może bardzo wymachiwać, tym samym niechcący uderzając się i wybudzając ze snu. Maluchy na początku nie potrafią opanować swoich kończyn. W brzuchu ciasne ścianki macicy ograniczały ruchy i uniemożliwiały np. podrapanie się czy uderzenie przez sen.
- Umieścić w ciemnym pomieszczeniu, albo chociaż przyciemnić światło. Można także maluchowi zarzucić pieluchę czy szmatkę na oczy, albo inaczej ograniczyć pole widzenia.
- Włączyć głośno biały szum np. imitujący suszarkę (albo prawdziwą suszarkę czy odkurzacz). Głośność nagrania powinna być na poziomie realnej suszarki. (Youtube oferuje wiele opcji szumów.) W brzuchu mamy panuje naprawdę spory hałas. Nie tylko odgłosy organizmu mamy, ale także przytłumione dźwięki ze świata zewnętrznego są dla dziecka naturalną codziennością.
- Umieścić marudnego malucha w huśtawce. (Oczywiście, chodzi o huśtawkę stosowną do wieku dziecka, umożliwiającą ułożenie się w pozycji leżącej.) Najkorzystniej działa bujanie przód-tył. Pozytywnie mogą też działać wibracje oraz różnorakie bujaczki.
- Jeśli pociecha korzysta ze smoczka, wówczas to dobra okazja, by go użyć. (Warto jednak wyjąc dziecku smoczka z buzi, gdy już zaśnie.)
Dwa dodatkowe triki, które mają imitować obecność mamy to: ciepły termoforek na brzuszek oraz pachnąca mamą szmatka np. koszulka, w której mama sypia bądź chodziła przez cały dzień.
Leave a Reply